Potęga zakupów online jest nieporównywalnie większa, niż jeszcze kilka lat temu. Biorąc pod uwagę uwarunkowania epidemiczne, sprzedaż internetowa bezprecedensowo wzrosła na całym świecie. Jak przekonują eksperci, ten rodzaj dokonywania transakcji będzie rokrocznie zyskiwał na swoim znaczeniu. Tylko ze względu na pandemię koronawirusa, rynek e-commerce wzrósł o kilkadziesiąt procent, w zależności od badanego regionu. Co czwarty sklep na globie korzysta z formy sprzedaży online. To pokazuje ogromny potencjał, jaki drzemie w tym sposobie sprzedaży.
Z raportu Mastercard Economics Institute wynika, iż znacząca część wykonywanych transakcji internetowych spowodowanych koniecznością (ze względu na obostrzenia pandemiczne) będzie mieć charakter trwały. Oznacza to, iż osoby, które zdecydowały się na zakupy online w dobie pandemii, chętniej skorzystają z tej formy robienia zakupów także po ustaniu obostrzeń – a wręcz stanie się ona preferowanym wyborem, na niekorzyść sklepów stacjonarnych.
„Era natychmiastowości”, właściwa dla naszych czasów, sprawia, że sprzedaż odbywa się nieustannie 24 godziny na dobę. Konsumenci dokonują transakcji w czasie rzeczywistym, bez żadnych przerw. Interakcje pomiędzy sklepem a konsumentem stają się przez to nie tylko bezkontaktowe, ale również i zautomatyzowane. Obawy związane z postrzeganym zaufaniem, prywatnością i bezpieczeństwem (np. ochrona przez certyfikat SSL) są aspektem decydującym o tym, czy klient zdecyduje się wykonać zakupy online. W przypadku poprawnego zbudowania zaufania przez e-sklep, konsumenci będą bardziej skłonni do wydawania swoich pieniędzy. Wywarcie pierwszego, negatywnego wrażenia, jest niezwykle trudne do skorygowania w przyszłości.
Właściciele sklepów internetowych mogą skutecznie (bądź nie) budować zaufanie wśród kupujących. Celami eliminacji błędów, przyczyniających się do wywierania złego wrażenia, są: generowanie lojalności konsumenckiej i zwiększanie gotowości do finalizacji transakcji. Co więcej, istnieją także trzy kluczowe problemy, zwiększające szanse na niepożądaną migrację klientów do konkurencji. Przyjrzymy się im w kolejnym artykule.